piątek, 10 lutego 2012

Rozdział 3


Wróciła do domu Usiadła przy kominku i myślała.
-Nieśmiertelna? Ja? Jak to możliwe ?! Muszę się jeszcze czegoś o tym dowiedzieć? Chwileczkę jak ona to powiedziała ? ” Zjawiamy się kiedy komuś grozi niebezpieczeństwo ’’. Czy mi groziło niebezpieczeństwo kiedy chciałam utonąć ? Przecież to była moja decyzja. To nie może być nic złego. Ale chwileczkę. To by miało sens. Kiedy ostatnio tam poszłam, nic mi nie groziło i nikt się nie zjawił. Tak to musi być to. Może powinnam znów tak zrobić, albo spróbować czegoś innego ? Ale z drugiej strony miałam dać z tym spokój. Hmm.. ale wtedy nie wiedziałam ze jestem nieśmiertelniczka!.  Teraz muszę się czegoś dowiedzieć. Tak, tak właśnie zrobię.
Długo jeszcze siedziała przy kominku. Czuła się tak jakby żar ją otulał. Wróciła na górę. Kończyła trzeci rozdział książki. Lektura miała tytuł ”Zabłąkana”. Myślała
- Echh.. gdybym ja mogła teleportować się tak jak ona. To by było cudowne. Mogłabym się  stąd uwolnić. Uciec gdziekolwiek, jak najdalej stąd .
- Oriana ! Gdzie ty jesteś ?! Nie umiesz wysiedzieć na miejscu ?! Ciągle się kręcisz!
- Jestem Maaam….- nie dokończyła. Wie że jej mama tego nienawidzi. Woli kiedy zwraca się pani.
- Jesteś wreszcie! Masz mi natychmiast pójść do sklepu po śmietanę i zdejmij z siebie te łachmany!
- Ale ja nie mam innych czystych rzeczy- odpowiedziała ze smutkiem
- Yhhhh! Trudno idź w tym, ale jeżeli ktoś by pytał kogo jesteś córką nie mów im. Nie wasz się pisnąć ani słowa!
Chciała krzyczeć, uciekać bić, wybuchnąć płaczem. Nie mogła znieść, że jej własna matka nie chce się do niej przyznać. To wszystko ją przerastało. Wyszła z domu tak szybko ja to było możliwe. Bała się, że zaraz jej matka wezwie ojca, który za nieposłuszność ją bił. Za każdym razem krzyczała ze strachu. Nigdy ją nie bolało, nie wyrządzało krzywdy. Unikała go jak ognia. Kiedy tylko go widziała, ukrywała się. Często zadawała sobie pytanie.
- Dlaczego na mnie przypadło takie życie? Kiedy wchodziła do sklepu było w mirę cicho, jednak już po chwili zaczęły się szepty między sobą. Kupiła śmietanę i wyszła. Przed sklepem zauważyła szczeniaka. Siedział pod rynną cały zmarznięty i chudy. Oriana nie czekała długo. Wzięła go w objęcia i zabrała ze sobą. Czuła jak cały drży. Już przed wejściem do domu ściągnęła buty. Położyła śmietanę w przedpokoju i pobiegła na górę. Na strychu było pełną kartonów. Wzięła ten który wydawał się jej największy jedną część koca położyła na kartonie , natomiast po wsadzeniu tam szczeniaka przykryła go drugą częścią. Psiak od razu zasnął. Chciała go zanieść do salonu i położyć go koło kominka, ale to było niemożliwe. Rodzice wygnaliby psa razem z nią.
- Oriana gdzie masz tą śmietanę ?! przynieś mi ją tu zaraz!
Psinka po tych krzykach zbudziła się ze snu i zaczęła piszczeć. Oriana szybko do niego podeszła uciszała i głaskała. Po chwili znów zastał go błogi sen. Szybko zeszła na dół, chwyciła śmietanę i poszła do kuchni.
- Ileż można czekać dziewczyno ?!  Otrząśnij się !
Nie odezwała się. Dala śmietanę i poszła. Myślała skąd wziąć jedzenie.
- Hmm.. na razie będę musiała wziąć coś z lodówki potem zacznę pracować.
Nastał wieczór musiała wyjść z psiną.
- Yyy.. ja zaraz wrócę idę na chwile Ne dwór.
- To se idź.
Kiedy się załatwił wrócili do domu. Kiedy matka się Kompała, Oriana poszła wyciągnąć kawałek kiełbasy i wędliny z lodówki. Szczenię jadło z takim zapałem jakby już od dawna nie miało niczego w pysku. Możliwe że tak było. Nie wiedziała. Po zjedzeniu nadszedł czas na odpoczynek siedziała jeszcze chwilę przy nim. Była śpiąca więc również się położyła. Zamknęła oczy. Usłyszała trzask tupanie skomlenie i jakby coś próbowało wdrapać się na łóżko. Przed jej oczami ukazał się szczeniak. Był za mały by mógł wspiąć się na łóżko. Chwyciła go i położyła koło siebie i przykryła kołdrą. Zasnęli równocześnie.


środa, 8 lutego 2012

Rozdział 2


Następnego dnia obudziła się bardzo wcześnie. Zastanawiała się kim był chłopak którego widziała tej nocy. Chciała dokończyć to co zaczęła. Bała się go, lecz chciała zobaczyć jeszcze raz. Zeszła na dół do kuchni. Czekali już tam jej rodzice.
- Gdzie się włóczyłaś ?  - spytała matka
- Jaa.. nigdzie
- Śmiesz kłamać ?! Ślady na podłodze wskazują na  to że nie było Cię tej nocy.
Oriana poszła do przedpokoju. Rzeczywiście były tam brudne ślady stóp.
Kurczę. Jak mogła to pominąć. – pomyślała
- Tak wyszłam na chwilę się przewietrzyć. Nie zauważyłam, że wnosze błoto. Zaraz to wytrę.
- I z tymi brudnymi nogami spałaś! Mogę dać sobie głowę uciąć, że cała pościel jest czarna.
- Nie wiem, wypiorę jeśli będzie. Za chwilkę wszystko zrobię. Mogę najpierw zjeść śniadanie?
- Nie zrób co trzeba. Później zjesz.
Oriana była głodna, ale bała się rodziców, dlatego wysłuchała przekazu. Ścierała bród z podłogi. Gdziekolwiek spojrzała, przed oczami miała twarz chłopaka. Kiedy skończyła pracę, poszła na górę się położyć. Leżąc usłyszała szepty
- Jezioro nocą jest piękne, chodź woda lodowata. Twój miś. Zostawiłaś go. On poszedł z Tobą w toń, a ty go zostawiłaś.
Po tych słowach wyciągnęła rękę do tyłu. Tam właśnie odłożyła pluszaka. Trącała ręką po poduszce. Odwróciła gwałtownie głowę. Przytulanki nie było. Szukała jej po całym strychu.
- Jak to możliwe?! Nigdzie go nie wynosiłam! – mówiła do siebie.
- Mówiłem Ci. Zostawiłaś go. Był sam !
- Przecież nie mógł uciec
- Mógł. On to potrafi jak my nieśmiertelni.
- Nieśmiertelni ? Co to znaczy ?! Kim ty jesteś ?!
- Kim my jesteśmy.
Po skończonych słowach otworzyło się okno, które wpuściło trochę światła i chłodu na strych.


- Poczekaj. Co z moim przyjacielem ? Proszę powiedz mi gdzie on jest ?
- Oriana, Oriana … Oriana- wzywał głos dochodzący z dołu.
- Gdzie jesteś? Kim jesteś ? -  wołała
Weszła do salonu. Przy rozpalonym kominku leżał miś
Oriana
Spojrzała na misia, jednak jej uwagę bardzo przykuwał ogień. Miała uczucie , jakby ten żar miał ją chronić. Powoli zaczęła się zbliżać. Delikatnie  przejeżdżała dłońmi po grzbietach płomieni. Nie parzył, gładził jej ręce.
- Oriana..
Znów spojrzała na  misia. Zobaczyła rozpruty brzuszek a policzki były przesiąknięte.
- To prze ze mnie ? Czy to naprawdę przeze mnie ?! Mój miś teraz cierpi ! Chcę cierpieć razem z Tobą !
-On nie chce żebyś cierpiała. Chce być o niego dbała.
- Będę obiecuję. Ale… Jeżeli możesz to… Pokaż się.
Nikt już nie odpowiedział. Siedziała jeszcze bardzo długo przy piecu. Przez kolejne dwie godziny czytała książkę którą znalazła  i  zaszywała maskotce brzuszek, tak aby wyglądał jak wcześniej. Myśl o chłopcu nie dawała jej jednak spokoju. Postanowiła że tej nocy znów się wymknie. Chciała koniecznie go zobaczyć. I tak też zrobiła. Około godziny drugiej w nocy wyszła na dwór. Nie było śniegu mimo że panowała zima. Tym razem zabrała ze sobą ręcznik. Biegła szybko. Bardzo się jej spieszyło. Nie zważając na zimno wody wskoczyła. Wypatrywała ale nikt się nie zjawił. Zaczęła wołać
- Ej ty! Wiem że tu jesteś ! wyjdź i się pokaż ! Chcę porozmawiać!
Nikogo nie było. Otaczała ją cisza. Po wyjściu z wody przykryła się ręcznikiem i wróciła do domu. Tym razem wytarła ślady. Tej nocy miała inny temat ale tak samo ekscytujący jak poprzedni.
- Dlaczego się nie zjawił? Może mnie nie słyszał ? Nie będę przątać sobie tym głowy. Wrócę do mojego życia codziennego i spróbuję zapomnieć o całym tym zdarzeniu. Tak. To rozwiązanie będzie dla mnie najlepsze- i zasnęła 




Następnego dnia wyszła na dwór. Widziała gromadkę bawiących się dzieci. Kawałek dalej pod płotem stała dziewczynka. Miała wyblakłą twarz i popękane usta. Z daleka można było dostrzec że jest rozpaczano. Oriana podeszła do niej
- Dlaczego jesteś tu sama ? Nie chcesz bawić się z dziećmi ?
Dziewczynka pokiwała tylko głową na nie.
- Co się stało ? Możesz mi powiedzieć ja i tak nikomu nie powiem obiecuję.
- Mówią że jestem brzydka. Przezywają mnie – Rozpłakała się
 Oriana ją przytuliła. Nie musisz płakać. Mnie też nikt nie lubi , ale na szczęście mam misia który zawsze mnie wysłucha wiesz ? Ty też powinnaś takiego mieć. Taki miś to przyjaciel od serca.


- Mam misia którego dostałam kiedyś od babci. Babcia już nie żyje. Była bardzo chora.
- Dbaj o swojego misia jak tylko możesz, a sama zobaczysz że się opłaca
Za dzieckiem stanęła dziewczyna.
- Ochhh.. dzięki że znalazłaś moją siostrę
- To twoja siostra? Nie znalazłam jej
- Tak. Właśnie że znalazłaś. Nieśmiertelnych ciężko jest znaleźć.
- Ale jak to ?! ja tego nie rozumiem czy ktoś może mi to w końcu wyjaśnić ?! ty jesteś nieśmiertelniczką ?Co to znaczy ?!
- Tak jesteś nieśmiertelniczką. Moja siostra też. Ty też nią jesteś. Nie zauważyłaś tego? Nikt z Tb nie rozmawia, odpychają Cię. My tak mamy. Żyjemy we własnym świecie. Nieśmiertelnik to osoba która chociażby się starała umrzeć nie może. Jest nas bardzo mało. Ciężko jest nas znaleźć. Zjawiamy się kiedy komuś grozi niebezpieczeństwo. Ludzie uważają nas za legendę. Paru z nich twierdzi że nas widziało. Chcą nas wygnać ze świata.
Nie mogę Ci na razie więcej powiedzieć bo bardzo mi się śpieszy. Może kiedyś jeszcze się spotkamy.
- Poczekaj. Jak masz na imię?
- Lilian, a moja siostra Grace .. Do zobaczenia
- Pa- odpowiedziała cicho, prawie niesłyszalnie.


wtorek, 7 lutego 2012

Rozdział 1


  

   Czuła się niedowartościowana. Czy pragnęła śmierci ? Urodziła się przypadkowo. Rodzice wcale jej nie planowali, nie chcieli, próbowali się pozbyć na wiele sposobów. Wiedziała o tym. Wyczuwała u ludzi niepokój, złość, radość. Z początku wydawało jej się to normalne. Z czasem zrozumiała, że jako jedyna to potrafi. Była wytykana przez innych, naokoło obgadywana. Wyglądem się nie wyróżniała. Jedynym oporem były ubrania które były odpychające. Nie chodziła do szkoły mimo że miała 16 lat. Miała pluszaka.  Znalazła go kiedyś przy śmietniku. Miał naderwaną rączkę i uszko, był trochę brudny. Po umyciu i zaszyciu okazał się być ładniejszy niż z początku. Wierzyła że ma uczucia. Trzymała go pod łóżkiem. Nikt do niej nie zaglądał, gdyż mieszkała na strychu, mimo to musiała go ukrywać. Nie wolno jej było mieć nawet kawałeczka kartki, długopisu, a nawet gałązki a co dopiero misia. Tylko z nim rozmawiała. Wiedziała że może mu się wyżalić, a on wysłucha. Miała w nim wsparcie jak w nikim. Była noc. Wymknęła się z domu. Nikt właściwie nie zwracał by na to uwagi. Pobiegła nad jezioro. Stanęła boso w przewiewnej koszuli na krawędzi mostku. Była cała roztrzęsiona, pewna swego celu. W ręku trzymała misia. Przytuliła go bardzo mocno. Serce pękało jej z bólu.
- Chcesz zostać ze mną aż d końca kochany misiaczku ? Czy wolisz zostać z ludźmi którzy targają Tobą i mną ?
Spojrzała na misia szklanymi oczami. Patrzyła na niego tak otwarcie, jakby wtopiła oczy w jego duszę i w ten sposób miała otrzymać odpowiedź.
Odwróciła się i stanęła na końcu kładki. Pluszaka trzymała na sercu. Wzięła rozpęd i wskoczyła do jezioro. Chciała utonąć w ciszy, ciemności. Nie wiedziała jak wygląda śmierć. Czuła że tonie. Otworzyła oczy. Chciała widzieć ostatnie chwile swojego życia. Ku swojemu zdziwieniu wcale nie tonęła ! Unosiła się na wodzie. Obróciła się na brzuch, wstrzymała oddech i wsadziła głowę pod wodę. Po chwili jej ciało zaczęło  się obracać na plecy. Jej twarz znów była na powierzchni. Nie rozumiała tego. Cały czas nie oddychała a mimo to żyła. Powoli zaczęła odpychać się rękami tak delikatnie jak motyl trzepoce skrzydełkami. Chwila myślenia trwała dla niej wieczność. Poczuła, że woda zaczęła się poruczać. Zanim zdążyła odwrócić głowę koło niej tak samo jak ona unosił się na wodzie chłopak. Oriana krzyczała. Zaczęła płynąć tak szybko w stronę brzegu jak tylko mogła. Na brzegu zdała sobie sprawę że nie ma misia. Zaczęła gwałtownie obracać głową w jego poszukiwaniu. Spojrzała w dal jeziora. Był na samym środku. Rozglądała się jeszcze chwilę, ale nikogo już nie było. Powoli zaczęła obsuwać się do wody i płynąć w jego stronę. Była już bardzo zmęczona. Lodowata woda ani trochę jej nie rozbudziła. Chwyciła misia. Był suchuteńki! Nad jej głową unosiła się mgła. Wiatr zaczął szumieć. Była zaniepokojona. Po wyjściu z wody minęło parę minut kiedy znalazła się w domu. Od razu położyła się do łóżka. Tej nocy trzymała misia na poduszce.



Krótki wstęp




Początek zaczyna się od końca. Oriana  czuła, że różni się od innych. Doznawała uczuć których inni nie odczuwali.
Chciała jak najszybciej pozbyć sie życia .
A jednak coś albo ktoś doprowadził do tego że poczuła słodki smak życia 

Okładka