Wróciła do domu Usiadła przy kominku i myślała.
-Nieśmiertelna? Ja? Jak to możliwe ?! Muszę się jeszcze czegoś o tym
dowiedzieć? Chwileczkę jak ona to powiedziała ? ” Zjawiamy się kiedy komuś
grozi niebezpieczeństwo ’’. Czy mi groziło niebezpieczeństwo kiedy chciałam
utonąć ? Przecież to była moja decyzja. To nie może być nic złego. Ale
chwileczkę. To by miało sens. Kiedy ostatnio tam poszłam, nic mi nie groziło i
nikt się nie zjawił. Tak to musi być to. Może powinnam znów tak zrobić, albo
spróbować czegoś innego ? Ale z drugiej strony miałam dać z tym spokój. Hmm..
ale wtedy nie wiedziałam ze jestem nieśmiertelniczka!. Teraz muszę się czegoś dowiedzieć. Tak, tak
właśnie zrobię.
Długo jeszcze siedziała przy kominku. Czuła się tak jakby żar ją otulał. Wróciła
na górę. Kończyła trzeci rozdział książki. Lektura miała tytuł ”Zabłąkana”.
Myślała
- Echh.. gdybym ja mogła teleportować się tak jak ona. To by było cudowne.
Mogłabym się stąd uwolnić. Uciec
gdziekolwiek, jak najdalej stąd .
- Oriana ! Gdzie ty jesteś ?! Nie umiesz wysiedzieć na miejscu ?! Ciągle
się kręcisz!
- Jestem Maaam….- nie dokończyła. Wie że jej mama tego nienawidzi. Woli
kiedy zwraca się pani.
- Jesteś wreszcie! Masz mi natychmiast pójść do sklepu po śmietanę i
zdejmij z siebie te łachmany!
- Ale ja nie mam innych czystych rzeczy- odpowiedziała ze smutkiem
- Yhhhh! Trudno idź w tym, ale jeżeli ktoś by pytał kogo jesteś córką nie
mów im. Nie wasz się pisnąć ani słowa!
Chciała krzyczeć, uciekać bić, wybuchnąć płaczem. Nie mogła znieść, że jej
własna matka nie chce się do niej przyznać. To wszystko ją przerastało. Wyszła
z domu tak szybko ja to było możliwe. Bała się, że zaraz jej matka wezwie ojca,
który za nieposłuszność ją bił. Za każdym razem krzyczała ze strachu. Nigdy ją
nie bolało, nie wyrządzało krzywdy. Unikała go jak ognia. Kiedy tylko go
widziała, ukrywała się. Często zadawała sobie pytanie.
- Dlaczego na mnie przypadło takie życie? Kiedy wchodziła do sklepu było w
mirę cicho, jednak już po chwili zaczęły się szepty między sobą. Kupiła śmietanę i wyszła. Przed
sklepem zauważyła szczeniaka. Siedział pod rynną cały zmarznięty i chudy.
Oriana nie czekała długo. Wzięła go w objęcia i zabrała ze sobą. Czuła jak cały
drży. Już przed wejściem do domu ściągnęła buty. Położyła śmietanę w
przedpokoju i pobiegła na górę. Na strychu było pełną kartonów. Wzięła ten
który wydawał się jej największy jedną część koca położyła na kartonie ,
natomiast po wsadzeniu tam szczeniaka przykryła go drugą częścią. Psiak od razu
zasnął. Chciała go zanieść do salonu i położyć go koło kominka, ale to było
niemożliwe. Rodzice wygnaliby psa razem z nią.
- Oriana gdzie masz tą śmietanę ?!
przynieś mi ją tu zaraz!
Psinka po tych krzykach zbudziła się
ze snu i zaczęła piszczeć. Oriana szybko do niego podeszła uciszała i głaskała.
Po chwili znów zastał go błogi sen. Szybko zeszła na dół, chwyciła śmietanę i
poszła do kuchni.
- Ileż można czekać dziewczyno
?! Otrząśnij się !
Nie odezwała się. Dala śmietanę i
poszła. Myślała skąd wziąć jedzenie.
- Hmm.. na razie będę musiała wziąć
coś z lodówki potem zacznę pracować.
Nastał wieczór musiała wyjść z
psiną.
- Yyy.. ja zaraz wrócę idę na chwile
Ne dwór.
- To se idź.
Kiedy się załatwił wrócili do domu.
Kiedy matka się Kompała, Oriana poszła wyciągnąć kawałek kiełbasy i wędliny z
lodówki. Szczenię jadło z takim zapałem jakby już od dawna nie miało niczego w
pysku. Możliwe że tak było. Nie wiedziała. Po zjedzeniu nadszedł czas na
odpoczynek siedziała jeszcze chwilę przy nim. Była śpiąca więc również się
położyła. Zamknęła oczy. Usłyszała trzask tupanie skomlenie i jakby coś
próbowało wdrapać się na łóżko. Przed jej oczami ukazał się szczeniak. Był za
mały by mógł wspiąć się na łóżko. Chwyciła go i położyła koło siebie i
przykryła kołdrą. Zasnęli równocześnie.



