Czuła się niedowartościowana. Czy pragnęła
śmierci ? Urodziła się przypadkowo. Rodzice wcale jej nie planowali, nie
chcieli, próbowali się pozbyć na wiele sposobów. Wiedziała o tym. Wyczuwała u
ludzi niepokój, złość, radość. Z początku wydawało jej się to normalne. Z
czasem zrozumiała, że jako jedyna to potrafi. Była wytykana przez innych,
naokoło obgadywana. Wyglądem się nie wyróżniała. Jedynym oporem były ubrania
które były odpychające. Nie chodziła do szkoły mimo że miała 16 lat. Miała
pluszaka. Znalazła go kiedyś przy
śmietniku. Miał naderwaną rączkę i uszko, był trochę brudny. Po umyciu i
zaszyciu okazał się być ładniejszy niż z początku. Wierzyła że ma uczucia.
Trzymała go pod łóżkiem. Nikt do niej nie zaglądał, gdyż mieszkała na strychu,
mimo to musiała go ukrywać. Nie wolno jej było mieć nawet kawałeczka kartki,
długopisu, a nawet gałązki a co dopiero misia. Tylko z nim rozmawiała.
Wiedziała że może mu się wyżalić, a on wysłucha. Miała w nim wsparcie jak w
nikim. Była noc. Wymknęła się z domu. Nikt właściwie nie zwracał by na to
uwagi. Pobiegła nad jezioro. Stanęła boso w przewiewnej koszuli na krawędzi
mostku. Była cała roztrzęsiona, pewna swego celu. W ręku trzymała misia. Przytuliła
go bardzo mocno. Serce pękało jej z bólu.
- Chcesz zostać ze mną aż d końca kochany misiaczku ? Czy wolisz zostać z
ludźmi którzy targają Tobą i mną ?
Spojrzała na misia szklanymi oczami. Patrzyła na niego tak otwarcie, jakby
wtopiła oczy w jego duszę i w ten sposób miała otrzymać odpowiedź.
Odwróciła się i stanęła na końcu kładki. Pluszaka trzymała na sercu. Wzięła
rozpęd i wskoczyła do jezioro. Chciała utonąć w ciszy, ciemności. Nie wiedziała
jak wygląda śmierć. Czuła że tonie. Otworzyła oczy. Chciała widzieć ostatnie
chwile swojego życia. Ku swojemu zdziwieniu wcale nie tonęła ! Unosiła się na
wodzie. Obróciła się na brzuch, wstrzymała oddech i wsadziła głowę pod wodę. Po
chwili jej ciało zaczęło się obracać na
plecy. Jej twarz znów była na powierzchni. Nie rozumiała tego. Cały czas nie
oddychała a mimo to żyła. Powoli zaczęła odpychać się rękami tak delikatnie jak
motyl trzepoce skrzydełkami. Chwila myślenia trwała dla niej wieczność. Poczuła,
że woda zaczęła się poruczać. Zanim zdążyła odwrócić głowę koło niej tak samo
jak ona unosił się na wodzie chłopak. Oriana krzyczała. Zaczęła płynąć tak
szybko w stronę brzegu jak tylko mogła. Na brzegu zdała sobie sprawę że nie ma
misia. Zaczęła gwałtownie obracać głową w jego poszukiwaniu. Spojrzała w dal
jeziora. Był na samym środku. Rozglądała się jeszcze chwilę, ale nikogo już nie
było. Powoli zaczęła obsuwać się do wody i płynąć w jego stronę. Była już
bardzo zmęczona. Lodowata woda ani trochę jej nie rozbudziła. Chwyciła misia.
Był suchuteńki! Nad jej głową unosiła się mgła. Wiatr zaczął szumieć. Była
zaniepokojona. Po wyjściu z wody minęło parę minut kiedy znalazła się w domu.
Od razu położyła się do łóżka. Tej nocy trzymała misia na poduszce.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz