Nastał kolejny dzień…
Po raz pierwszy od tygodnia
widziała swoich rodziców
- Nie poszliście jeszcze
do pracy ?? – spytała jeszcze zaspanym głosem
- Chyba mamy do
pogadania – powiedział ojciec
- To nie będzie krótka
rozmowa – dodała matka
- Naprawdę musimy dziś
rozmawiać, trochę mi się śpieszy
- Do lasu ?
- No dobrze wydaje mi się że możemy zamienić parę słów.
Ojciec z matką na zmianę
mówili jak bardzo zmieniło się jej zachowanie które jest niedopuszczalne, jak
wymyka się każdego dnia do lasu, z kim się spotyka, skąd ma pieniądze i jeszcze
wiele innych rzeczy. Z każdą z tych rzeczy liczą się konsekwencje. Po 2
godzinach krzyku dali dziewczynie dojść do słowa.
- Mam nadzieje że to
koniec waszej nudziarskiej gadki. Chce wam tylko powiedzieć że nie obchodzi
mnie to co do mnie mówicie i już nigdy więcej nie wykonam waszego polecenia.
Oriana zaszokowała
rodziców. Minęło pół godziny jak zeszła ze strychu z torbą.
- Wybierasz się gdzieś ?
- tak ! nie chce już z
wami mieszkać
- Proszę bardzo tylko
pamiętaj … - mama przystanęła na chwile po czym dodała- Nie wracaj .
Dziewczyna nie
odpowiedziała tylko zatrzasnęła drzwi za sobą i pobiegła w stronę lasu.
Zdziwiła ją szybkość z jaką pokonywała drogę leśną. Zastanawiała się czy to
ciemna strona ma wpływ na jej ciało w tym szybkość przemieszczania się.
Spytała Richarda czy
może z nimi zamieszkać, po czym odpowiedział z nieprzyjemnym spojrzeniem że to niemożliwe.
Ori miała już dosyć, nie chciała pytać dlaczego bo to i tak nic by nie
zmieniło. Musiała szybko znaleźć sobie miejsce w którym przenocuje. Musiała znaleźć je jak najszybciej gdyż
zbliżała się godzina spotkań ciemnej strony. Na razie postanowiła zostawić
rzeczy w domu w którym wcześniej trzymała szczeniaka.
Wróciła na spotkanie.
Tam już dobrze się nią zajęli. Zmienili fryzurę, zrobili mocny ciemny makijaż i
ubiór. Nie mogła przywyknąć do swojego nowego wyglądu.
- To wszystko naprawdę
jest konieczne ?
- Tak. W ten sposób
stajesz się oficjalnie częścią nas.
- Yhhh.. będę musiała
przywyknąć.
- Czyli że ci to nie
odpowiada
- Nie nie ! wszystko
jest okej
Prawda była taka że Ori
wcale nie odpowiadał styl. W pewnym momencie zadała sobie pytanie po co w ogóle
wdała się w to towarzystwo, lecz po chwile całkowicie zaprzeczyła pytaniu.
- Moje miejsce jest
właśnie tu i tu czuje się najlepiej.
Zbliżała się godzina
18:00. Wszyscy zaczęli się rozchodzić. Oriana postanowiła przejść się nad
jezioro. Położyła się na kładce i maczała u rąk w wodzie.
- Tak teraz wyglądam –
powiedziała do siebie
- Dokładnie- Powiedział
głos dochodzący z zarośli. Po chwili wyłonił się z n ich Mark ze skwaszoną
miną. Dziewczyna wstała i czekała na to co zrobi chłopak.
Po woli zbliżał się do
Ori mówiąc że jest nie do poznania, że nie spodziewał się takiej przemiany i
chciałby by wyglądała jak wcześniej. Był coraz bliżej niej. Kiedy stanął na
kładce, dziewczyna zaczęła robić kroki do tyłu. Widząc to, chłopak mówił dalej
czego się obawia, dlaczego mu nie ufa, na co nie odpowiadała tylko patrzała na
jego przesuwające się nogi w przód. Nie wiedziała ze znajduje się już na krawędzi
mostku. Zrobiła jeszcze jeden krok w tył i wpadła do wody. Mark skoczył razem
za nią. Ori wynurzyła się z wody, zaczęła krzyczeć płakać i pić Marka mówiąc jak
go nienawidzi za to co jej zrobił , za
to jak jej mówił jak ją kocha że ona sama tak naprawdę nie wie kim jest.
On natomiast się nie odzywał, czekał aż skończy.