wtorek, 6 listopada 2012

Rozdział 12


Nastał kolejny dzień…
Po raz pierwszy od tygodnia widziała swoich rodziców
- Nie poszliście jeszcze do pracy ?? – spytała jeszcze zaspanym głosem
- Chyba mamy do pogadania – powiedział ojciec
- To nie będzie krótka rozmowa – dodała matka
- Naprawdę musimy dziś rozmawiać, trochę mi się śpieszy
- Do lasu ?
- No dobrze wydaje  mi się że możemy zamienić parę słów.
Ojciec z matką na zmianę mówili jak bardzo zmieniło się jej zachowanie które jest niedopuszczalne, jak wymyka się każdego dnia do lasu, z kim się spotyka, skąd ma pieniądze i jeszcze wiele innych rzeczy. Z każdą z tych rzeczy liczą się konsekwencje. Po 2 godzinach krzyku dali dziewczynie dojść do słowa.
- Mam nadzieje że to koniec waszej nudziarskiej gadki. Chce wam tylko powiedzieć że nie obchodzi mnie to co do mnie mówicie i już nigdy więcej nie wykonam waszego polecenia.
Oriana zaszokowała rodziców. Minęło pół godziny jak zeszła ze strychu z torbą.
- Wybierasz się gdzieś ?
- tak ! nie chce już z wami mieszkać
- Proszę bardzo tylko pamiętaj … - mama przystanęła na chwile po czym dodała-  Nie wracaj .
Dziewczyna nie odpowiedziała tylko zatrzasnęła drzwi za sobą i pobiegła w stronę lasu. Zdziwiła ją szybkość z jaką pokonywała drogę leśną. Zastanawiała się czy to ciemna strona ma wpływ na jej ciało w tym szybkość przemieszczania się.
Spytała Richarda czy może z nimi zamieszkać, po czym odpowiedział z nieprzyjemnym spojrzeniem że to niemożliwe. Ori miała już dosyć, nie chciała pytać dlaczego bo to i tak nic by nie zmieniło. Musiała szybko znaleźć sobie miejsce w którym przenocuje.  Musiała znaleźć je jak najszybciej gdyż zbliżała się godzina spotkań ciemnej strony. Na razie postanowiła zostawić rzeczy w domu w którym wcześniej trzymała szczeniaka.
Wróciła na spotkanie. Tam już dobrze się nią zajęli. Zmienili fryzurę, zrobili mocny ciemny makijaż i ubiór. Nie mogła przywyknąć do swojego nowego wyglądu.
- To wszystko naprawdę jest konieczne ?
- Tak. W ten sposób stajesz się oficjalnie częścią nas.
- Yhhh.. będę musiała przywyknąć.
- Czyli że ci to nie odpowiada
- Nie nie ! wszystko jest okej

Prawda była taka że Ori wcale nie odpowiadał styl. W pewnym momencie zadała sobie pytanie po co w ogóle wdała się w to towarzystwo, lecz po chwile całkowicie zaprzeczyła pytaniu.
- Moje miejsce jest właśnie tu i tu czuje się najlepiej.
Zbliżała się godzina 18:00. Wszyscy zaczęli się rozchodzić. Oriana postanowiła przejść się nad jezioro. Położyła się na kładce i maczała u rąk w wodzie.
- Tak teraz wyglądam – powiedziała do siebie
- Dokładnie- Powiedział głos dochodzący z zarośli. Po chwili wyłonił się z n ich Mark ze skwaszoną miną. Dziewczyna wstała i czekała na to co zrobi chłopak.
Po woli zbliżał się do Ori mówiąc że jest nie do poznania, że nie spodziewał się takiej przemiany i chciałby by wyglądała jak wcześniej. Był coraz bliżej niej. Kiedy stanął na kładce, dziewczyna zaczęła robić kroki do tyłu. Widząc to, chłopak mówił dalej czego się obawia, dlaczego mu nie ufa, na co nie odpowiadała tylko patrzała na jego przesuwające się nogi w przód. Nie wiedziała ze znajduje się już na krawędzi mostku. Zrobiła jeszcze jeden krok w tył i wpadła do wody. Mark skoczył razem za nią. Ori wynurzyła się z wody, zaczęła krzyczeć płakać i pić Marka mówiąc jak go nienawidzi za to co jej zrobił , za  to jak jej mówił jak ją kocha że ona sama tak naprawdę nie wie kim jest. On natomiast się nie odzywał, czekał aż skończy. 

1 komentarz: