sobota, 20 października 2012

Rozdział 11


Kolejne dwa miesiące spędzili razem. Nikt się dla nich nie liczył, byli głusi na to co mówili inni i to był błąd.Nie wiedzieli że przez cały czas byli obserwowani.  Richard który był zazdrosny o Orianę  nakazał by ją śledzono. Mieli się dowiedzieć jak najwięcej o nich dwoje.  Do tego włączył swoich przyjaciół, a mianowicie  gawrony które miały zły wpływ. Z dnia na dzień Oriana stawała się coraz to bardziej agresywna. Wystarczyło że znajdowała się w zasięgu wzroku Marka, nad jej głową krążył gawron. Z początku Mark nie zwracał na to uwagi, ale w końcu nie wytrzymał, musiał się dowiedzieć o co w tym tak naprawdę chodzi.  Któregoś dnia gdy razem spacerowali spytał:

- Co się z tobą dzieje ?- Ze mną?! Nic! A co miałoby się dziać! Jezu jaki ty ostatnio podejrzliwy się stałeś! Ja nic nie robie a ty co chwile mnie o coś oskarżasz !  Może masz mnie dosyć ? – wykrzykiwała

- Szczerze mówiąc tak. Chwilami mam ciebie dosyć ale jak mówiłem ci to już wiele razy zmieniasz się i to bardzo szybko.


- Czyli co ? To koniec tak ?!

- Oriano to nie tak – przerwał jej

- Przecież widzę! Daj spokój nie chce cie widzieć! – poczym pobiegła w głąb lasu. Chciała jak najszybciej odleźć ciemną stronę. Nie spodziewała się że tak szybko ich odnajdzie. Nie musiała nic mówić, oni od razu poprosili ją by usiadła na wyznaczonym miejscu w kręgu. Chciała powiedzieć po co przyszła lecz oni już dawno o tym wiedzieli co bardzo ją zdziwiło. Przyjęli ja z otwartymi rękoma.



  Była bardzo szczęśliwa. Miała nadzieje, wierzyło w to że znalazła dla siebie odpowiednie miejsce, ze to już na pewno jest to.  Przez pierwsze dwa tygodnie Oriana chodziła tylko na grupowe spotkania, lecz zaczęła się zastanawiać czy tak już będzie zawsze. Ten dzień miał jej odpowiedzieć na to pytanie.

- Możemy cie tu na chwile prosić – powiedział Richard

- Mamy dla ciebie propozycje – zaczął jeden z członków kręgu.

- Czy zechciałabyś do nas dołączyć ? tak wiemy należysz do nas, ale czy chciałabyś się z nami jednością między innymi podróżować, polować, zabawiać  i takie tam ? Bo jeśli chcesz, to teraz nadeszła twoja jedyna życiowa szansa. Możesz dołączyć lub stać się naszym wrogiem. Decyzja należy do ciebie. Masz trzy dni na przemyślenie.


Ori bardzo chciała do nich dołączyć ale miała wątpliwości co do słów „Możesz dołączyć lub stać się naszym wrogiem” . Nie wiedziała czy ma to znaczyć ze Mark jest ich wrogiem, ale jeśli to prawda to też by się nim stała. Nie miała zamiaru rozmawiać z Markiem ale też nie chciała patrzeć na niego wrogim okiem. To było bardzo podchwytliwe pytanie z którym zwlekała aż do trzeciego dnia. Szczerze mówiąc nie chciała odpowiadać na pytanie. Miała tylko jedną nieodwracalną szansę. Nie mogła by się już wycofać ani wrócić.


 Nadszedł dzień, nadeszła godzina prawdy.


- Jaka jest twoja decyzja Oriano ?Przez długi czas nie odpowiadała.


- Nie trzymaj nas w niecierpliwości. Pamiętaj że musisz się odezwać- mówił Richard dla rozluźnienia atmosfery.

- Chcę do was dołączyć

Wszyscy wstali, zaczęli klaskać, cieszyć się…. Jedyną osobą która nie miała uśmiechu na twarzy była Oriana.

- Dlaczego się nie cieszysz ? – spytał jeden.

- Dużo wrażeń jak na jeden dzień. Chyba za chwilę pójde.

- Za dużo wrażeń ? Poczekaj do jutro uwierz. Wcześniej przychodziłaś tylko na nasze spotkania, teraz będziesz musiała zachowywać się i wyglądać jak my. To już wyższa szkoła jazdy, ale to chyba nie jest dla ciebie jakieś zdziwienie, musiałaś być na to przygotowana.  Ori wracała do domu z głową pełna myśli. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz