Rozdział 11
Kolejne dwa miesiące
spędzili razem. Nikt się dla nich nie liczył, byli głusi na to co mówili inni i
to był błąd.Nie wiedzieli że przez
cały czas byli obserwowani. Richard
który był zazdrosny o Orianę nakazał by
ją śledzono. Mieli się dowiedzieć jak najwięcej o nich dwoje. Do tego włączył swoich przyjaciół, a
mianowicie gawrony które miały zły
wpływ. Z dnia na dzień Oriana stawała się coraz to bardziej agresywna. Wystarczyło
że znajdowała się w zasięgu wzroku Marka, nad jej głową krążył gawron. Z
początku Mark nie zwracał na to uwagi, ale w końcu nie wytrzymał, musiał się
dowiedzieć o co w tym tak naprawdę chodzi. Któregoś dnia gdy razem spacerowali spytał:
- Co się z tobą dzieje ?- Ze mną?! Nic! A co
miałoby się dziać! Jezu jaki ty ostatnio podejrzliwy się stałeś! Ja nic nie
robie a ty co chwile mnie o coś oskarżasz !
Może masz mnie dosyć ? – wykrzykiwała
- Szczerze mówiąc tak. Chwilami
mam ciebie dosyć ale jak mówiłem ci to już wiele razy zmieniasz się i to bardzo
szybko.
- Czyli co ? To koniec
tak ?!
- Oriano to nie tak – przerwał
jej
- Przecież widzę! Daj
spokój nie chce cie widzieć! – poczym pobiegła w głąb lasu. Chciała jak najszybciej
odleźć ciemną stronę. Nie spodziewała się że tak szybko ich odnajdzie. Nie
musiała nic mówić, oni od razu poprosili ją by usiadła na wyznaczonym miejscu w
kręgu. Chciała powiedzieć po co przyszła lecz oni już dawno o tym wiedzieli co
bardzo ją zdziwiło. Przyjęli ja z otwartymi rękoma.
Była bardzo szczęśliwa.
Miała nadzieje, wierzyło w to że znalazła dla siebie odpowiednie miejsce, ze to
już na pewno jest to. Przez pierwsze dwa
tygodnie Oriana chodziła tylko na grupowe spotkania, lecz zaczęła się zastanawiać
czy tak już będzie zawsze. Ten dzień miał jej odpowiedzieć na to pytanie.
- Możemy cie tu na
chwile prosić – powiedział Richard
- Mamy dla ciebie
propozycje – zaczął jeden z członków kręgu.
- Czy zechciałabyś do
nas dołączyć ? tak wiemy należysz do nas, ale czy chciałabyś się z nami
jednością między innymi podróżować, polować, zabawiać i takie tam ? Bo jeśli chcesz, to teraz
nadeszła twoja jedyna życiowa szansa. Możesz dołączyć lub stać się naszym
wrogiem. Decyzja należy do ciebie. Masz trzy dni na przemyślenie.
Ori bardzo chciała do
nich dołączyć ale miała wątpliwości co do słów „Możesz dołączyć lub stać się
naszym wrogiem” . Nie wiedziała czy ma to znaczyć ze Mark jest ich wrogiem, ale
jeśli to prawda to też by się nim stała. Nie miała zamiaru rozmawiać z Markiem ale
też nie chciała patrzeć na niego wrogim okiem. To było bardzo podchwytliwe
pytanie z którym zwlekała aż do trzeciego dnia. Szczerze mówiąc nie chciała odpowiadać
na pytanie. Miała tylko jedną nieodwracalną szansę. Nie mogła by się już
wycofać ani wrócić.
Nadszedł dzień, nadeszła
godzina prawdy.
- Jaka jest twoja
decyzja Oriano ?Przez długi czas nie
odpowiadała.
- Nie trzymaj nas w
niecierpliwości. Pamiętaj że musisz się odezwać- mówił Richard dla rozluźnienia
atmosfery.
- Chcę do was dołączyć
Wszyscy wstali, zaczęli klaskać,
cieszyć się…. Jedyną osobą która nie miała uśmiechu na twarzy była Oriana.
- Dlaczego się nie
cieszysz ? – spytał jeden.
- Dużo wrażeń jak na
jeden dzień. Chyba za chwilę pójde.
- Za dużo wrażeń ?
Poczekaj do jutro uwierz. Wcześniej przychodziłaś tylko na nasze spotkania,
teraz będziesz musiała zachowywać się i wyglądać jak my. To już wyższa szkoła
jazdy, ale to chyba nie jest dla ciebie jakieś zdziwienie, musiałaś być na to
przygotowana. Ori wracała do domu z
głową pełna myśli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz