piątek, 2 marca 2012

Rozdział 4


Budziła się dosyć późno. Zbiegła na dół . Rodzice siedzieli na kanapie z psem przywiązanym do stołu. Nie zdążyła zawrócić, rodzice już ją zauważyli.
- Co to ma być się pytam ?! – krzyknęła matka
- To jest szczeniak. Ja.. bo .. on .. on był sam , kręcił się koło sklepu, jest taki biedny. Jaaa.. go zabrałam i trzymałam w kartonie.. Proszę was nie krzyczcie ..
- Nie krzyczeć ?! ja ci zaraz dam nie… - w tym momencie złapał za pas chciał ją uderzyć ale matka powiedziała.
- Za chwilę pójdziesz z ojcem do lasu , przywiążecie go do jakiegoś drzewa i wrócicie akurat na obiad.
- Ale on jest taki biedny . Naprawdę nie możemy go zatrzymać dopóki nie będzie duży . Albo oddać go komuś. Błagam was. Nie wińcie tego psiaka.
Jednak matka już zadecydowała. Oriana szybko się przebrała i poszła z ojcem. W czasie drogi nie odezwała się ani razu. Myślała :
- Czym ja zawiniłam ? Prze ze mnie cierpią inni. To tak boli.
Byli w samym środku lasu. Kazał przywiązać psa do starego drzewa bardzo mono. Robiła to z łzami w oczach. Nie mogła sobie tego wybaczyć. W drodze powrotnej słuchała jak ojciec mówił jej jak bardzo będzie żałowała jeżeli znów przyniesie coś do domu.
Na stole stało już jedzenie. W czasie obiadu mówione było o córce. O tym jaka jest bezużyteczna , leniwa, płochliwa, niezdarna itd. .. W pewnym momencie nie wytrzymała. Zaczęła gorzko szlochać, pobiegła na górę, wyciągnęła żyletkę i powoli zaczęła robić delikatne rysy na ręce.
- Co Ci to da ? – usłyszała, nie chciała jednak przerywać.
- Uspokój się. To normalne że czasem jest Ci źle. Ale to nie powód by się okaleczać. Nie czujesz ulgi a i tak nie umrzesz. Dziś o północy przyjdź nad jezioro. Myślę, że powinnaś poznać prawdę.
Nie wiedziała co ma na myśli. Do północy było jeszcze sporo czasu. Musiała znaleźć sobie jakieś zajęcie.
Wyszła z domu. Szła powoli myśląc tylko o jednym.
- Co to będzie? Kolejne rozczarowanie ? Doprowadzenie do łez ?
Nie zauważyła nawet jak szybko znalazła się w lesie. Przypomniała sobie o szczeniaku. Dużo czasu zajęło jej zanim odnalazła drogę którą szła z rodzicem. Urywkami słyszała jak piszczy, co coraz bardziej ją do niego zbliżało. Zaczęła biec w jego kierunku. Sznurek był mocno zawiązany, nie mogła go rozwiązać. Ocierała sznur o pień drzewa tak długo aż się przerwał. Na jej szczęście nie był zbyt gruby. Wzięła go na ręce. Wiedziała że nie może zabrać go do domu bo znów mogą go zauważyć. Kawałek od lasu mieścił się domu który już od paru lat nie był zamieszkany. Ludzie omijali go z daleka , a wręcz się go bali. Postanowiła odważyć się i zostawić go tam. Kiedy wróciła do domu zastała babcię.


Rodzice opowiadali jej jak to Oriana przyniosła kundla do domu. Babcia miała jednak miękkie serce, mimo to nie mówiła jak bardzo jest jej przykro. Kiedy wychodziła rodzice Oriany zostali w domu a, ona sama wyszła na dwór. Bardzo kochała babcię i chciała koniecznie się z nią pożegnać. Była ona jedyną osobą której ufała nie licząc Przytulanki. Babcia powiedziała jej o tym jak bardzo jej przykro z powodu pieska. Na co odpowiedziała że ukrywa go w niezamieszkałym  domu. Babka dała jej 50 zł na karmę.
Oriana aż się wzruszyła. Niespodziewana się tego nawet po swojej babci. Kiedy samochód odjechał, Oriana pobiegła do sklepu. Kasjerka była zaskoczona. Wiedziała że matka wysyła czasem córkę po różne rzeczy do sklepu ale nie wiedziała ze mają psa. Po powrocie do domu zaczęła szukać po  strychu latarki a kiedy zapadła noc wymknęła się z nią kartonem z kocem  i woreczkiem karmy. Suczka była przeszczęśliwa. Postanowiła nazwać ją kropka z powodu małej białek kropki na przedniej łapie. Nie wiedziała która jest godzina dlatego rozerwała karton, wyścieliła kocykiem, położyła trochę karmy i  wybiegła. Stanęła naprzeciwko jeziora. Na kładce stała postać. 
- Kim jesteś?
- Nazywam się Mark Oriano
- A skąd wiesz jak ja mam na imię ?!
- Często cię odwiedzam, chodź mnie nie widzisz.
-Nic z tego nie rozumiem. Chcesz mnie wystraszyć ?! To nie jest śmieszne! Jak to jest możliwe że słyszę te dziwne dźwięki?! Masz mi natychmiast powiedzieć!
- Chodź ze mną. Powiem ci wszystko po kolei.
Chwycił ją za rękę, następnie razem wskoczyli do jeziora.
Ciąg dalszy nastąpi ;)

2 komentarze: