- Wydaje mi się że nie powinnaś na razie wiedzieć.
- Dlaczego ?
- Po prostu .
- No dobrze.
- A tak w ogóle to co tu
robisz ?
- Często tu chodzę
pomyśleć czy coś.
- Aha. No dobra nie będę
męczyć cię moimi pytaniami
- Nie meczysz . Idziesz
ze mną ?
- Gdzie ? Oj znów
pytanie.
Uśmiechnął się. - W głąb
lasu.
- Nie mogę. Musze
odprowadzić szczeniaka i zrobić obiad.
- Z tego co wiem to
Lilly się nim zajęła – Powiedział z przekonaniem.
- Skoro tak to z chęcią
z tobą pójdę. – Mówiła łapiąc go równocześnie za rękę.
- A tak przy okazji
skoro mówiłaś o szczeniaku to jest twój czy może nie ?
- Szukam dla niego domu.
Znasz może kogoś ?
- Znam. Po drodze
zajdziemy do niej i oddamy zgoda ?
- Tak! Bardzo się cieszę
Wolnym krokiem zbliżali
się do miejsca gdzie mieli zostawić szczeniaka. Wokoło nikogo nie było. Oriana
nie była do końca przekonana czy powinna go tu zostawiać, mimo to zdecydowała
się przywiązać szczeniaka. Po chwili zza drzew wyszła niemalże przezroczysta
istota. Miała na sobie długą jasno zieloną sukienkę, blond włosy. Chwyciła
psiaka w swoje delikatne ręce, po czym odwróciła się i odeszła. Oriana nawet n
ie chciała pytać o co z tym chodzi kim ona jest i co zrobi z Kropką. Mimo że
byli już bardzo daleko od tego miejsca i nie było go już widać, dziewczyna co
chwilę się odwracała z myślą że piesek może jeszcze wróci.
- Spokojnie jest w
dobrych rękach- zapewniał ją Mark
- Ufam ci – spojrzawszy
na jego brązowe oczy. Była w nie bardzo wpatrzona. Odwróciła jednak wzrok.
Uważała że to było bardzo niestosowne. On najwyraźniej twierdził inaczej , gdyż
złapał ją za policzek, odwrócił w jego stronę. Patrzyli sobie w oczy. Powoli
ich wargi zaczęły się stykać. Było to delikatne tyknięcie się ust znaczące
bardzo dużo dla nich obu. Ten wzruszający moment przerwał im uciekający czas.
- O rany ! powinnam być
już w domu. Moja ymm ychhh.. Po prostu musze już biec.
Mark nie chciał w ten
sposób zakończyć spotkania.
- Ale jeszcze się spotkamy
tak?
- Oczywiście przyjdę tak
jak wczoraj. – Odbiegła
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz