Płynęli coraz głębiej w czarną dziurę. Nie widać było dna. Po 2 minutach znaleźli się na dnie. Leżało
tam pare dużych kamieni, parę desek i beczka obrośnięta roślinami. Kto by się
spodziewał że wchodząc kolejno do beczki znajdą siew innym świecie. Nie mogła
złapać powietrza. Nie wiedziała czy ma się cieszyć. Szli po czarnej ziemi nad którą unosiła się
lekka mgła. Z obu stron rosły gęsto drzewa.
- Gdzie idziemy?
- Bądź cierpliwa. Już niedługo się dowiesz.
Było bardzo cicho. Słychać było jedynie jak wiatr gra na gałęziach drzew. Weszli
na polane. Stanęli w wyciętym kręgu. Były tam kolejne drzwi, tym razem były to
zwykłe drzwi . Leżały na ziemi . Otworzył je. Nic nie było widać unosił się tylko
biały puch.
- Skacz.
- Co proszę?
- No skacz
- Nie ma mowy nie zmusisz mnie. Tam może nie być dna i co wtedy?
- Po prostu mi zaufaj – po czym z lekka się uśmiechnął.
Złapała się ramy drzwi, zamknęła oczy. Puściła się. Zaczęła krzyczeć . Nic nie widziała. Upadła
na miękką zlepioną piankę.
Mark! Mark! Gdzie ty jesteś ?!
Z pod puchu wychyliła się dłoń, chwyciła dziewczynę i pociągnęła do siebie.
Oriana była już w objęciach Marka.
- Ogień – powiedziała szeptem
- Coś niesamowitego prawda? Ciężko
jest się od niego odpędzić. Tylko on może nas zniszczyć. Tak wiem też na
początku się dziwiłem ale tak to jest. Coś od czego nie można się odpędzić ,
zabija nas.
- No dobrze ale jaki związek mam z tym ja ?
- Ty?
- Tego nie wiem. W twoim życiu musiało stać się coś takiego co doprowadziło
do tego że stałaś się nieśmiertelna.
- A u cb co takiego się stało?
Chłopak nie odpowiedział. Smucił wzrok i poprowadził ją dalej. Zapoznał ją
z Thomasem , Billem.
- A to jest ..
- Wiem. To Lilly i Grace.
- Skąd je znasz?
- Spotkałyśmy się już wcześniej. Znalazłam jej młodszą siostrę jak
twierdzi.
- Tak to bardzo prawdopodobne.
- Miło mi cię znów widzieć Oriano- Powiedział uprzejmie Lilly
- Mi również. Ale powiedzcie mi dlaczego się z tym ukrywacie.
-Gdyby ludzie się dowiedzieli o naszym świecie…. Zabili by nas – Sean wbił wzrok w ziemie.
- Dlaczego?
- Ludzie uważają nas za szkodniki które wkroczyły na ich teren. My nic
złego nie robimy a jednak.
- No dobrze nie będę pytała o nic więcej na razie. Może mnie ktoś zaprowadzić
z powrotem do świata ludzi bo nie wiem jak to określić.
- Oczywiście. – Mark odprowadził ją do końca kładki. Usiedli na chwilę.
- O czym myślisz? – spytała
- O tym…. Co jeszcze mógłbym ci powiedzieć. – spojrzał jej prosto w oczy
- Masz piękne oczy. Rozświetlają twoją twarz… Przepraszam może nie powinienem tego mówić
- Nie szkodzi. Przyjemnie jest czasem usłyszeć coś miłego. Pojdę już chce
zajrzeć jeszcze do szczeniaka. Miło mi się z tobą rozmawiało. Mam nadzieję że niedługo
się spotkamy . – Wstała i odeszła
Świetny :* Zakochałam się w tej książce :*
OdpowiedzUsuń